Zobaczyłam morze i oczy się zaświeciły. Usłyszałam delikatne dźwięki – odprężyłam się. Wykonałam pierwsze ruchy i wiedziałam, że będzie dobrze. Potem pojawiły się łzy i zszedł stres z ostatnich dni. Poczułam spokój w głowie, a energię w ciele. QiGong – moje odkrycie miesiąca.

Po raz pierwszy z Qi Gong spotkałam się ok. 10 lat temu. To była tylko zajawka i kilka ruchów przy okazji warsztatów z Jolantą Ignaszewską – Kuehbauch. Kolejny raz był dopiero w tym roku, gdy poznałam treningi Pawła Klonowskiego.

Kim jest Paweł ?

Kiedyś pisałam o jego zajęciach z muzykoterapii w łódzkim klubie Human Fitness Philosophy. Zaciekawiło mnie, że takie zajęcia znalazły się w fitnessowym grafiku. Okazało się, że ludzie tego chcą i potrzebują. Paweł jest naturopatą, muzykoterapeutą komórkowym, bioenergoterapeutą, nauczycielem QiGong, a także  instruktorem Indoor Cycling. Jak widzisz, można łączyć różne formy ruchu i to jest mi bliskie.

Jakiś czas temu Paweł napisał do mnie i zaprosił do wspólnych ćwiczeń w wersji online. Ja i treningi w domu? Przecież wolę salę, kontakt  z ludźmi, wyjście z domu. To było jeszcze w grudniu, gdy o treningowym świecie online coś wiedzieliśmy, ale nie myśleliśmy, że dotknie nas mocniej podczas pandemii koronawirusa.

Pomyślałam : “Ok, spróbuję. Dam szansę sobie, Pawłowi i Qi Gong.” Pamiętałam, że pierwszy kontakt z tą techniką wywołał we mnie pozytywne emocje. Kto wie, co będzie teraz. Powiedziałam Pawłowi, że poćwiczę, sprawdzę i jeśli tylko to będzie mój klimat,  z przyjemnością wejdę w to głębiej. Jeśli będę na nie – zapominamy o temacie.

Paweł mówi, że Qi Gong to “podróż pełna spokoju, odprężenia i harmonii, dzięki której masz możliwość wyciszyć swój umysł, rozluźnić swoje ciało.” Brzmi cudownie, a jak było naprawdę?

 

Pierwsze wrażenie

    Włączyłam pierwszy program, który pokazuje podstawowe ruchy. Wystarczyła sekunda i już było dobrze. Zobaczyłam morze, plażę, słońce, a od razu na mojej buzi pojawił się uśmiech. Wiem, że to idealny obrazek, ale tak było. Nie znoszę gdy jest zimno, szaro. Już sam widok wakacyjnych klimatów sprawia, że jest mi lepiej. Za wzrokiem poszedł słuch, a łagodne dźwięki i szum fal mówiły mi, że to jest to.


Co z głosem Pawła?

Zastanawiałam się, czy będzie irytujący, śmieszny, a może tak spokojny do przesady, że usnę po minucie? Jestem z tobą szczera. Jeśli głos mnie drażni, to nie mogę skupić się na tym, co dana osoba mówi. Co się okazało?

Słyszę niemal radiowy głos, który jest połączeniem spokoju i stanowczości, którego słucham z przyjemnością i co najważniejsze – nie drażni mnie. Głos Pawła prowadzi płynnie przez wszystkie ruchy. Nie słyszę napięcia ani przesadnej uprzejmości. Nie ma zdrobnień, od których więdną mi uszy, ani szorstkiego i odpychającego tonu. Słychać spokój, ale i uśmiech. Wszystko jest tak, jak być powinno.

To moje odczucia, ale jeśli ktoś nie chce słuchać, to może tylko patrzeć, bo każdy film z wyjątkiem najdłuższej lekcji występuje w dwóch wersjach: z lektorem i bez. Jakie to proste, a genialne rozwiązanie.

Potem przyszedł czas na kolejny program. Paweł przygotował 7 krótkich lekcji na każdy dzień tygodnia. I znów – widoki i dźwięki, które pozwalają zapomnieć mi o tym, co wczoraj, co przed chwilą, a uwierz mi, że w tamtych dniach miałam za sobą sporo stresu.

 

Co z ruchem? Co z ciałem?

 Nie znajdziesz tu skomplikowanych połączeń, skoków, trudnej choreografii. To nie ten świat. Tu wszystkie ruchy są proste, płynne, może nawet zwyczajne, ale STOP. W tej prostocie tkwi siła. To są małe – WIELKIE rzeczy.

To, co z pozoru zwykłe, często okazuje się być nadzwyczajne. Odpowiednio dobrane ruchy, ich kolejność, technika wykonania – jest w tym głębszy sens.

Jest jeden warunek:
Musisz się na to otworzyć i spróbować. Bez uprzedzeń, bez analizowania, bez szukania czegoś na siłę. Poza tym proste rzeczy są nieraz najtrudniejsze i często okazuje się, że nie potrafimy wziąć spokojnego oddechu, zrobić pięciu płynnych ruchów, bo chcemy szybciej, już, teraz, mocniej. Potem dziwimy się, że tyle szaleństwa wokół nas…

W końcu przyszedł czas na pełną lekcję 50-minutową. Tu już tylko zerkam co jakiś czas na ruchy Pawła i podążam za nim. To wersja bez jego głosu, ale już go nie potrzebuję. To czas, by skupić się na sobie.

 


Emocje i łzy

 Popłakałam się. Podczas gdy wykonywałam płynne ruchy i swobodnie oddychałam, po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. Na początku przestraszyłam się, a potem poddałam temu. Puściły emocje, zszedł stres z ostatnich dni, a dzięki temu, że ćwiczyłam sama w domu, mogłam czuć się swobodnie. Nie to, co w kinie, gdy jest wzruszająca scena i myślę, jak to zrobić, żeby zaraz nie rozbeczeć się jak małe dziecko;)

Cały czas ćwiczyłam, a łzy zamieniały się w uśmiech. Po zakończonej lekcji czułam spokój w głowie, a jednocześnie energię w ciele. To było naprawdę świetne i takie oczyszczające uczucie. Potem dopiero doczytałam, co daje QiGong i wszystko zaczęło się zgadzać.

 

Co daje QiGong ?

 

 QiGong ma swoje korzenie w medycynie chińskiej. Qi to energia, która krąży w naszym ciele i aby zachować zdrowie ciała i umysłu warto zadbać o prawidłowy przepływ tej energii.
QiGong to:

  • wyciszenie, uspokojenie, relaks
  • harmonia i równowaga wewnętrzna
  • rozluźnienie napięć mięśniowych
  • zwiększenie wewnętrznej energii
  • wzmocnienie systemu odpornościowego
  • zmniejszenie negatywnych skutków stresu
  • poprawienie pracy organów wewnętrznych
  • zmniejszenie przewlekłego bólu

Pewnie jeszcze za krótko ćwiczę, by powiedzieć ci o spektakularnych efektach. Ale wcale nie oczekuję wielkiego WOW, bo ten balans między spokojem, a energią do działania, którą czuję po ćwiczeniach, jest właśnie dla mnie czymś super.

 

Co robię dziś?


Gdy mam więcej czasu decyduję się na pełny trening 50-minutowy. Gdy czas goni, to wybieram krótki program 7-minutowy, którym rozpoczynam dzień. Na każdy dzień tygodnia jest inny zestaw ćwiczeń, sceneria wciąż wakacyjna, ale jednak ze zmianą widoków, więc nie ma nudy. Gdy mi się nie chce, to mówię: “Ej Emilia, to tylko 7 minut, nie przesadzaj.” Włączam komputer i działam. Czasami wybieram wersję z głosem Pawła, czasami bez – w zależności od mojego nastroju, możliwości, potrzeb.

Teraz chcę zachęcić do ćwiczeń moją mamę, bo co tu dużo mówić: gdyby na sklepowych półkach stały kręgosłupy, to jeden należałby się jej. W QiGong nie ma skomplikowanych ruchów ani zawrotnego tempa. Wiem, że może to zrobić, to będzie dla niej dobre. Jeszcze męża chcę namówić na wspólny trening. Jeszcze w lutym przed zamknięciem klubów byliśmy na jodze, na Pilatesie, więc i o QiGong mu powiem.

Próbuj nowych rzeczy, doświadczaj i obserwuj. Ja raz tańczę, innym razem ćwiczę na macie. Raz joga, raz Pilates, a teraz też QiGong. Pięknie można czerpać z każdej formy ruchu i wybierać z niej to, co najlepsze. Dla mnie QiGong to jedno z ostatnich największych odkryć z działu: coś dla ciała i umysłu i naprawdę polecam.

 

Mam dla Ciebie prezent


Paweł przygotował specjalnie coś dla moich czytelników, więc łap:
Zamiast w cenie regularnej 142,90 zł,  pełen pakiet treningowy otrzymujesz za 69 zł

W tej cenie otrzymujesz aż 3 programy:

Polecam szczerze na 100%. Będzie mi niezmiernie miło, jeśli dzięki moim doświadczeniom teraz ty zrobisz coś dobrego dla siebie. Poza tym uważam, że Paweł robi naprawdę coś dobrego, więc jemu też życzę coraz większego grona odbiorców. 

Wystarczy, że klikniesz na przycisk poniżej, a od razu znajdziesz się na stronie Pawła przygotowanej dla moich czytelników, gdzie już czeka na ciebie pakiet 3 programów w promocyjnej cenie 69 zł.

 

Myślę, że to naprawdę super opcja dla Ciebie i cieszę się, że Paweł wyszedł naprzeciw. Zachęcam do skorzystania, bo powiedzmy sobie szczerze – to cena jednego obiadu z deserem w restauracji, a zrobisz coś dla swojego ciała i umysłu…

Jak już poćwiczysz razem z Pawłem, to daj znać. Jestem ciekawa twoich wrażeń i mam nadzieję, że będą równie wspaniałe jak moje, a może i lepsze.