Ani be, ani me…czyli o tym, jak instruktorzy nie mówią “dzień dobry”.

FITNESS | 6 Komentarze

Oto pierwszy, choć wcale nie największy grzech instruktorów, który sprawił, że poczułam się zlekceważona i było mi po prostu niemiło.  Jaki to grzech?

BRAK PRZYWITANIA

Niedawno poszłam na zajęcia do jednej z bardzo doświadczonych instruktorek fitness, która prowadzi nie tylko treningi, ale i warsztaty oraz szkolenia z różnych technik. Sama kiedyś brałam udział w jej warsztatach i jako, że byłam z nich bardzo zadowolona, to wiedziałam, że idąc na jej zajęcia będę w dobrych rękach.

Jeśli myślisz, że poszłam na zwiady, by podpatrzeć konkurencję – mylisz się
Jeśli myślisz, że poszłam by zgapić kilka ćwiczeń – mylisz się
Jeśli myślisz, że poszłam robić z siebie gwiazdę i pokazać jak super ćwiczę – mylisz się

Poszłam, bo czasem mam potrzebę, by poćwiczyć u kogoś. Nie szkolić się, nie notować, tylko po prostu poćwiczyć, a że wolę zajęcia grupowe, to co jakiś czas staram się odwiedzać niektórych instruktorów. Poza tym czasem jest tak, że szewc bez butów chodzi i przyznam się, że nawet mi potrzebny jest nieraz bat w postaci spakowanej dzień wcześniej torby i treningu wpisanego w grafik.
Poszłam przekonana, że będzie dobrze. Byłam spokojna o technikę wykonywania ćwiczeń, o instrukcje, o cały przebieg lekcji. Jednak czar prysł już w pierwszych sekundach treningu.

Dlaczego?
Instruktorka weszła na salę, włączyła muzykę, stanęła tyłem do uczestników i z jej ust wydobyła się pierwsza instrukcja dotycząca ćwiczenia.

“Ani be, ani me, ani kukuryku”, jak to powiedział kiedyś Lech Wałęsa.
Myślę, że nie tylko doświadczenie i szacunek do drugiej osoby, ale po prostu kultura na poziomie podstawowym wymaga przywitania się.
Już nawet nie będę oczekiwać, że instruktor rzuci: “Jak wam dzień mija?” lub powie jakiś śmieszny tekst na rozluźnienie, ale chyba “dzień dobry” to nie jest wygórowane oczekiwanie? Każdy ma prawo mieć gorszy dzień, ale tu chodzi tylko o jedno, proste słowo, którego uczą w przedszkolu. Przypomnij sobie te 3 proste, a jakże działające cuda słowa:

  • Dzień dobry
  • Cześć
  • Witajcie

Trochę poczułam się tak, jakby instruktorka chciała jak najszybciej skończyć te zajęcia. Miałam wrażenie, że potraktowała  trening bardzo mechanicznie: wejść, zrobić swoje, wyjść. Nic więcej, nic mniej.
Było mi po prostu dziwnie i niemiło. A wystarczyło jedno krótkie przywitanie z uśmiechem, o który też było ciężko, a od razu byłoby przyjemniej i instruktorka zyskałaby w moich oczach.

Mam nadzieję, że to wyjątek, a nie reguła, ale pierwsze wrażenie nie wróci…
O mocy pierwszego wrażenia na pewno napiszę więcej innym razem, bo to jak widać temat niedoceniany nawet przez doświadczonych instruktorów.

Ze zgrozą obserwuję, że “dzień dobry” z trudem przechodzi przez usta nie tylko instruktorom, ale w ogóle wielu osobom, bez względu na profesję.

Pamiętaj zatem, że przywitanie się:

  • Jest oznaką szacunku 
  • Jest miłe dla odbiorcy
  • Rozluźnia atmosferę
  • Świadczy o tobie i twojej kulturze osobistej 
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ

Qi Gong – moje odkrycie miesiąca.

Zobaczyłam morze i oczy się zaświeciły. Usłyszałam delikatne dźwięki - odprężyłam się. Wykonałam pierwsze ruchy i wiedziałam, że będzie dobrze. Potem pojawiły się łzy i zszedł stres z ostatnich dni. Poczułam spokój w głowie, a energię w ciele. QiGong - moje odkrycie...

TOP 7 narzędzi przydatnych w tworzeniu treningów online

  Jak zmontować trening video? Skąd brać zdjęcia? Jak stworzyć grafikę promującą treningi? Przed tobą 7 narzędzi których używam na co dzień w świecie treningów online i w ogóle podczas pracy w Internecie. Polecam je, bo bardzo ułatwiają pracę, są proste w obsłudze,...

Newsletter
Czy chcesz być na bieżąco?
Zapisz się na Newsletter, a nie przegapisz najnowszych wpisów.

Dodatkowo dostaniesz w prezencie Fitnessowe Must Know, czyli listę 6 rzeczy, które pomogą uniknąć fitnessowo-biznesowych problemów.

Zgoda