Fitnessowe pitu pitu, czyli o konferencjach i kongresach w branży fitness.

Forum Fitness Biznes zostało odwołane. Pojawiło się wiele komentarzy, które mnie zdziwiły, zasmuciły, a niektóre wręcz zniesmaczyły. Ludzie piszą, że nie chcą pitu pitu i teoretyków. Oczekują gotowych rozwiązań, liczb i praktyków z krwi i kości. W komentarzach na Facebooku już dwukrotnie zawrzało i czas coś wyjaśnić. 

FORUM FITNESS BIZNES ODWOŁANE

Było za mało zgłoszeń, a w przypadku takich wydarzeń nie można czekać do ostatniej chwili. To są duże projekty i duże zobowiązania wobec prelegentów, sponsorów, współpracowników, uczestników. Przecież nie chciałbyś dowiedzieć się o odwołaniu na kilka dni przed, prawda ?

Wyobrażam sobie, że to decyzja trudna, ale tak to jest w biznesie, że takie decyzje też trzeba podejmować. Należy szacować ryzyko, analizować, a nie tylko liczyć na szczęście. Dlaczego było za mało chętnych? Wydarzenie niedostosowana do odbiorcy, czy może odbiorcy niedostosowani do wydarzenia ?

BURZA NA FACEBOOKU

Jakiś czas temu Sebastian Goszcz opublikował na blogu Espresso Fitness Business Solutions wpis poświęcony właśnie imprezom branżowym: kongresom, konferencjom, szkoleniom. Nawoływał do tego, by organizatorzy bardziej pomyśleli o uczestnikach, ich problemach, pytaniach. Mówił o tym, że wśród prelegentów zbyt rzadko spotykamy praktyków z branży fitness i że odbiorca szuka konkretów.

Na Facebooku od razu zawrzało. Pojawiło się wiele komentarzy i dyskusja wydawała się nie mieć końca. Po odwołaniu Forum Fitness Biznes dyskusja powróciła i pojawiło się wiele opinii na temat różnych imprez w świecie fitnessu.

Ludzie pisali, że chcą konkretów, liczb, gotowych rozwiązań, że wciąż wałkuje się te same niepotrzebne tematy, a osoby spoza branży nie pomogą w biznesie fitnessowym. Do tego jeszcze dochodzi temat pieniędzy.  Pojawiły się słowa w stylu: Kasa musi się zgadzać, chodzi tylko o pieniądze. Padały słowa, że odbiorca jest świadomy, wie czego chce. Doprawdy? Obserwując niektóre działania w tej branży jestem wręcz przekonana, że tej świadomości właśnie brakuje.

Dla mnie to jasne, że wszyscy chcemy wynieść jak najwięcej dobrego dla swojego biznesu, coś, co będziemy mogli zastosować by osiągnąć sukces. Organizator imprezy powinien dostosować program do potrzeb klienta, ale :

KONFERENCJA, SZKOLENIE, KONGRES  – TO NIE TO SAMO 

Poznaj różnice między tymi wydarzeniami, bo to nie jest 3 w 1 i nie da się na nich zrobić wszystkiego dla wszystkich. Czego innego powinieneś oczekiwać od warsztatów, po inne treści przychodzisz na kongres. Każda z tych imprez rządzi się swoimi prawami, ma inny cel. Jak czytam, że ktoś oczekuje gotowej recepty na sukces i podania konkretów dotyczących jego biznesu to ręce mi opadają. Jesteś na sali wśród 300 osób, gdzie każda ma swój biznes i oczekujesz tabelki z wyliczeniami ? Wolne żarty… Co klub to inni klienci, inne warunki, możliwości i oczekiwania. Naprawdę myślisz, że ot tak da się wypisać receptę z lekiem, który wyleczy twój biznes ?

Każda impreza branżowa rządzi się swoimi prawami i warto poznać różnice zanim zacznie się oceniać.

Tak się nie da, to po prostu niemożliwe, więc nie wkurzaj się, jeśli na dużej imprezie branżowej nikt nie wręczy ci wypełnionej tabelki i nie opracuje  dla ciebie biznes planu.

Może zatem nie ma sensu chodzić na większe imprezy, a jedynie na szkolenia i warsztaty?
BŁĄD i to duży, a zaraz wyjaśnię ci dlaczego.

TEORIA ZAMIAST PRAKTYKI

Jasna sprawa, że jeśli szukasz szczegółów, to praktyk z twojej branży powie ci więcej, bo wie, bo sprawdził, bo poznał, ale jest mnóstwo ważnych tematów w fitness biznesie, o których świetnie mówią osoby spoza fitnessowego świata. Powiesz, że tylko mówią, a nie robią ? Często mówią mądrze i tak, że aż się chce działać i przekuć słowa w czyn. Co w tym złego? Powinieneś się cieszyć, że ktoś ma taką umiejętność i ty z niej korzystasz. Nawet jeśli te osoby działają na innych polach, to szukaj plusów. Często to, co zapewniło im sukces, można wspaniale przełożyć na twoją branżę. Jeśli potrafią ci pomóc, uświadomić, podpowiedzieć, to wykorzystaj to, ale pamiętaj,  jest coś ważnego:

Musisz otworzyć się na to, by w ogóle wysłuchać, no właśnie… trzeba umieć słuchać, a potem działać, bo to od ciebie zależy czy teorię przekujesz w praktykę.

Nawet gdy słucham osoby spoza branży, to wiele z tego wyciągam. Polecam i Tobie, bo możesz wiele przegapić jeśli od razu skreślisz tego spoza fitnessowego świata, tego nowego, którego widzisz pierwszy raz. Daj mu szansę i daj szansę sobie na to, by posłuchać, a potem przemyśleć i wdrożyć w biznes, w życie.

PSEUDO EKSPERCI

Kogo nazywasz pseudo ekspertem? Nie chodzi o skrajności i podążanie za kimś, kto tylko dobrze udaje, ale bardzo często nie dajemy szansy tym, którzy naprawdę wiele widzą i wiedzą i potrafią ci przekazać to, co ważne.

Gdy byłam w tym roku na Polish Bussinesswoman Congress, to szczerze mówiąc, prelekcje pozostawiały sporo do życzenia. Jednak i tak wyniosłam z tej imprezy kilka perełek, które miały duży wpływ na mój biznes, na życie. Mało tego, najmądrzejsze słowa padały z ust tych, których bym o to nie podejrzewała. Sama złapałam się na ocenianiu po okładce, na pozorach, które mylą, Całe szczęście dałam szansę, poczekałam, wysłuchałam i ty też po prostu daj szansę, nie skreślaj od razu.

PITU PITU I LANIE WODY

No tak, przecież mają być liczby i gotowe recepty. Tylko, że to PITU PITU to bardzo często podstawy,  o których wciąż tak wielu nie ma pojęcia. Chcecie planów, wykresów, a może tak najpierw zadbać o komunikację, kulturę, „dzień dobry” na recepcji i troskę o klienta?

  • Dlaczego wielkie kluby, które uznawane są za te lepsze, ekskluzywne, nie potrafią odpowiedzieć na maila ?
  • Dlaczego recepcjonistka zabiera dowód osobisty dając kluczyk do szafki?
  • Dlaczego klub nie ma kontroli nad tym, co wyprawia się na klubowym fanpage’u?
  • Dlaczego instruktor wita klienta z grymasem na twarzy ?

To się niestety naprawdę dzieje, więc to nie jest czepialstwo, a fakty. Zanim przyjdzie pora na wielkie sprawy, warto zająć się najpierw tym PITU PITU, bo to są często małe – wielkie rzeczy.

INSPIRACJA

Nie zawsze wszystko musi kręcić się wokół twojej branży, by móc przełożyć to na twój biznes. Czasami więcej daje mi prelekcja osoby spoza branży lub tej, która nie występuje często, bo jest coś innego, nowego, co budzi. Czasami nie musisz mieć zapisanego całego notesu z receptami. Wystarczy jedno zdanie, jedna rzecz, którą dopasujesz, zmienisz i zastosujesz u siebie. Jednak by mieć taką umiejętność, trzeba się otworzyć, bywać, próbować.

ŚWIEŻE SPOJRZENIE

Widzę, jak niektórzy są zamknięci na tematy podstawowe, które bardzo często poruszają właśnie osoby spoza branży fitness. Gdy są to treści uniwersalne, to czasami właśnie spojrzenie z boku może dać dużo więcej. Gdy od lat jest się w tym samym, to zamykamy się na pewne tematy i nie chcemy ich dostrzec. Tkwimy w tym samym pudełku, nawet nie próbujemy wystawić nosa i zobaczyć, co jest obok. Dobrze jest czasami wyjść poza strefę komfortu.  Może uśmiechasz się teraz, bo wokół wszyscy o tym mówią, ale to określenie jest nie tylko modne, ale i mądre. Warto je przetestować na sobie.

NETWORKING

Poszerzanie horyzontów, relacje, kontakty. Doświadczyłeś tego? Jeśli tak, to na pewno nie powiesz nigdy, że nie warto iść na dużą imprezę branżową. Jeśli nie, to spróbuj i chłoń. Ciesz się tym, czerp pełnymi garściami, wykorzystuj sprawnie.

Networking, kontakty, relacje – to nie są puste słowa.

Podczas zeszłorocznego Fitness Forum Biznes po raz pierwszy spotkałam się z tymi, których znałam tylko wirtualnie. Podczas Fitness Marketing Day uścisnęłam dłoń kolejnym osobom, a podczas FIWE spotkałam tych, których dawno nie widziałam. Uściski, rozmowy, uśmiech i spojrzenia, a nie tylko wizytówki. To naprawdę jest ważne. Kiedy w końcu to zrozumiesz? Każde z tych wydarzeń miało swoje plusy i minusy, były moje zachwyty i momenty zwątpienia, ale na pewno nie żałuję obecności na żadnym z nich.

JAK NIE WIADOMO, O CO CHODZI, TO CHODZI O PIENIĄDZE

Pisali w komentarzach, że chodzi o to, by kasa się zgadzała, by sprzedać i zapomnieć. Zastanów się … Gdyby nie sponsorzy, to większość imprez w ogóle nie miałaby szansy na start. Często mniejsze imprezy oznaczają wynik zerowy lub minusowy.

Czy naprawdę w interesie organizatora jest to, by tylko zebrać kasę i by uczestnicy nie byli zadowoleni ?

Przecież jeśli odbiór będzie negatywny, to ludzie nie przyjdą kolejny raz, sponsorzy nie będą zainteresowani współpracą, nie będzie kolejnej edycji.

Jaki masz problem z tym, że ktoś zarobi?

Załóżmy, że impreza jest udana, a bilety rozchodzą się jak świeże bułeczki. Organizator osiągnęli duży dochód. I co w tym złego? Przecież to jego praca, wysiłek i jeśli ty jesteś zadowolony i on, to w czym problem? Ma nic nie zarobić?

Działalność charytatywna? Nie przesadzajmy. Dziś, w dobie Internetu i tak jest mnóstwo przydatnych treści, które możesz mieć za darmo. Naprawdę nie da się tak, żeby wszystko było za darmo, za 0 zł, gratis i najtaniej w mieście.

Oczywiście jeśli uczestnik musi ponieść duże koszty finansowe, czasowe i logistyczne, a dana impreza jest na niskim poziomie, to rozumiem niezadowolenie.  Jednak jeśli nie wymagało to ogromnych nakładów, to warto choć spróbować dostrzec plusy.

KUPOWANIE KOTA W WORKU

Przyznaję, że to, czego często mi brakuje, to brak programu w momencie sprzedaży biletów. Spotykam się z tym coraz częściej i tego nie pochwalam. Nie chcę kupować kota w worku, chyba że ten kot jest już niczym oswojony przyjaciel  i wiem czego się po nim spodziewać. Inaczej – oczekuję programu lub zwrotu pieniędzy po jego opublikowaniu, jeśli stwierdzę, że mi nie odpowiada.

LEKCJA DLA NAS WSZYSTKICH

Mam nadzieję, że organizatorom uda się sprostać oczekiwaniom odbiorców i nie będą myśleć, ze zawsze wiedzą lepiej, ale że druga strona też da szansę i nie będzie z góry na „nie”. To wymaga refleksji, przemyśleń i działania z obu stron, ale myślę, że warto. Ja wiem, że w fitness biznesie i w ogóle w każdym biznesie jest różnie, ale po co nam spory i negatywne nastroje? Lepiej wszyscy wyciągnijmy z tego lekcję i działajmy.


Zachęcam Cię do zapisania się na mój NEWSLETTER.
Już wkrótce otrzymasz ode mnie mini poradnik: FITNESSOWE MUST KNOW, czyli to, o czym każdy w branży fitness wiedzieć powinien. Będą to głównie kwestie formalne, o których musisz pamiętać, a wszystko to na bazie moich doświadczeń. Przeżyłam, doświadczyłam i chcę pomóc Tobie uniknąć podobnych problemów.
ZAPISZ SIĘ TUTAJ

 

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Fitnessowe pitu pitu, czyli o konferencjach i kongresach w branży fitness.

  1. Jaka burza… jakie poruszenie… nie porównywałbym 5 komentarzy do tego. Nawet tu nikt nie komentuje. Poza tym jak patrzę to piszą – komentują o tym tylko znajomi znajomych. 5 osób na krzyż pisze na Facebooku, to co można napisać między sobą. Takie na siłę wspieranie swojego kółka wzajemnej adoracji, które najwidoczniej zaczęło przeciekać. Być może Pani Dorota nadepnęła komuś na odcisk? A może Kongress Fitness, który ma się odbyć parę dni po jest lepszy i ludzie wolą tam iść. Piszecie tu o tym, że słuchacze chcą konkretów… no a czego mają chcieć płacąc za bilety, pitu pitu mają słuchać? Pustej teorii jest pełno w internecie. Nie róbmy takich eventów na zasadzie „potrzebna nam kasa” tylko podajmy program, wykładowców, itp konkrety i wtedy proponujmy zapisy. Takie działania psują tylko rynek, bo teraz każdy z uczestników dwa razy zastanowi się przed dokonaniem zakupu.

    Polubienie

    • Pani Iwono. Proszę zerknąć na komentarze, które posypały się pod wpisem u Sebastiana Goszcza po opublikowaniu wpisu o konferencjach w grudniu. Kilkanaście, jeśli nie kilkadziesiąt komentarzy, a większość właśnie w negatywnym tonie. Żadna z osób, które wypowiadają się negatywnie czy pozytywnie nie jest moim dobrym znajomym, ba – nawet wielu osób nie znam , więc nie ingeruję w to, kto się zna, kto kogo wspiera. Ja nie opowiadam się po żadnej ze stron ani pod kątem sympatii do kogoś ani promowania jakieś imprezy. Jeśli inni tak robią… nie odpowiadam za działania, słowa innych.
      Mój tekst absolutnie nie dotyczy żadnej konkretnej imprezy, osoby, a ogólnie większych imprez branżowych, podejścia do konferencji, więc w ogóle angażowanie tu konkretnych osób czy imprez, o których pani wspomina nie jest potrzebne.
      Co do „pitu pitu”, o którym pani wspomina, to właśnie napisałam o tym dokładnie we wpisie – czy na pewno przeczytała pani tę częśc, bo tam to wyjaśniłam. To kwestie często bardzo istotne, a które niewielu robi. Skoro to takie nieważne, to dlaczego wciąż wiele klubów ma problem z podstawowymi rzeczami? Przydałoby się czasami właśnie odświeżenie wiedzy w zakresie pitu pitu.
      Co do programu, to oczywiście zgadzam się i przecież sama o tym napisałam w tekście, że to uważam za konieczność, więc tu się zgadzamy.
      Życzę Pani by bywała na imprezach, z których będzie zadowolona w 100% ale zachęcam też do trochę większej otwartości na „pitu pitu”, bo nawet w Internecie można znaleźć sporo wartościowych treści, które są na wyciągnięcie ręki. Dziękuję za komentarz i być może do zobaczenia na jakimś wydarzeniu, z którego mam nadzieję wyniesiemy jak najwięcej. Pozdrawiam serdecznie. Emilia Lis

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s