Szanuj ciała klientów, bo mają tylko jedno.

Czy instruktor fitness podczas treningu powinien realizować swoje ambicje? Jeśli ma ochotę, proszę bardzo. Czy powinien prezentować wszystkie ćwiczenia jakie ma w repertuarze? Nie ma sprawy, droga wolna. W ogóle niech robi co chce, ale gdy ćwiczy sam w czterech ścianach, a nie gdy prowadzi trening dla innych. Gdy wchodzi na salę, to nie jest tam po to, by realizować swoje osobiste cele treningowe, a po to, by przeprowadzić możliwie jak najlepszy trening dla klientów. To do nich powinien dostosować poziom trudności, mając na uwadze nie tylko ich potrzeby, ale i bezpieczeństwo. Niestety nie zawsze tak jest, a  już na pewno nie było tak podczas mojego pobytu w jednym z podwarszawskich hoteli.

PILATES W HOTELU

Jest piękny majowy weekend. Przebywam z rodziną w komfortowym hotelu i nie byłabym sobą gdybym nie poszła na fitness. Wybrałam się na pilates, a Zumbie podziękowałam. Nie jest tajemnicą, że nie rozumiem fenomenu Zumby i delikatnie mówiąc nie przepadam za nią. Tutaj dowiesz się dlaczego,ale wróćmy do zajęć pilates.

Pierwsze wrażenie pozytywne, bo instruktorka wita mnie pięknym uśmiechem i mówi „dzień dobry”, a to niestety nie jest normą. Kilkoma słowami wprowadza uczestników w tematykę zajęć i mówi, że z uwagi na wciąż zmieniających się gości hotelowych, zajęcia te mają na celu zapoznanie z techniką pilates, a nie wykonanie wyczerpujących sekwencji ćwiczeń.
Myślę sobie: brawo, to dobry kierunek, będzie dobrze. Do tego ten głos – cudowny i wręcz stworzony do tego, by czarować nim uczestników zajęć, zwłaszcza tych z nurtu body & mind. Z takim głosem instruktorka może poprowadzić cudowny relaks na koniec zajęć, a nawet nagrywać płyty relaksacyjne lub pracować w radiu.

Rozpoczyna się trening. Zaczynamy w pozycji stojącej, by przygotować ciało do dalszej pracy. Kierunek mi bliski więc jestem zachwycona, jednak wystarczyło, że zeszliśmy na maty i czar prysł. Musiałam w jednej chwili zmusić się do intensywnej pracy, a wszystkim wokół współczułam, bo ich ciała zostały wystawione na ciężką próbę. Bolało mnie wszystko od samego patrzenia na dziwnie wyginające się sylwetki leżące obok. Sapanie i leżenie w bezruchu też oczywiści było i temu się nie dziwię. Sama bym nie dała rady na miejscu pozostałych osób.

Dlaczego? W czym tkwił problem?

  • Instruktorka kompletnie nie dostosowała poziomu zajęć do uczestników. Już po kilku minutach zajęć widać było, że ma do czynienia z osobami początkującymi, które nigdy nie były na pilatesie.
  • Byłam jedyną osobą wśród 10, która potrafiła odnaleźć się w tej pilatesowej rzeczywistości.
  • Uczestnicy zajęć nie potrafili wykonać podstawowych ćwiczeń, a mieliśmy zrobić m.in. skomplikowane wersje podporów przodem, tyłem, bokiem. Co z tego, że ja wykonywałam ćwiczenia? Byłam jedyna, a na sali było 9 innych osób, które zostały wrzucone na głęboką wodę.
  • Osoby, które trafiły na pilates po raz pierwszy mogły skutecznie zrazić się do tego treningu i mieć błędne wyobrażenie o tej formie zajęć.

Co należy zrobić? Wskazówki dla instruktorów:

  1. Dostosuj ćwiczenia do grupy. Oczywiście ciężko dopasować poziom trudności idealnie do wszystkich, ale postaraj się to zrobić możliwie jak najlepiej.
  2. Nie realizuj na siłę swoich ambicji. 
    Nie jesteś na sali dla siebie, a dla klientów. To dobrze, że masz ambicje, ale nie spiesz się. Na wszystko przyjdzie czas jeśli tylko nie wystartujesz zbyt szybko.
  3. Umiejętnie wykorzystuj swoją wiedzę. To nie jest czas na prezentowanie całego materiału ze wszystkich szkoleń na jakich byłeś. To jest czas na wykorzystanie tej wiedzy, która akurat w danym momencie jest potrzebna.
  4. To nie jest czas na dogadzanie 1 klientowi , a lekceważenie 90% uczestników.
    Odwrócenie tych proporcji jest już bardziej zrozumiałe, bo gdy masz na sali 20, 30, a w niektórych klubach nawet 50 osób, to ciężko oczekiwać, że uda się usatysfakcjonować całkowicie wszystkich. Jednak nawet wtedy nie może być mowy o umyślnym lekceważeniu klienta.
  5. Poddaj swój plan weryfikacji, gdy jest to konieczne.
    To dobrze, że jesteś przygotowany do zajęć, ale nie możesz założyć, że każda grupa będzie taka sama. Zwłaszcza w hotelu, gdzie codziennie są inni goście, musisz być elastyczny.
  6. Balansuj między różnymi wersjami ćwiczeń.
    Kiedy trzeba, to ułatwiaj ćwiczenie, innym razem utrudniaj, pokazujesz różne wersje i szukaj nowych rozwiązań, ale zawsze mając na uwadze bezpieczeństwo klienta.

Nie martw się. Na trudniejsze ćwiczenia i pokazywanie swoich pełnych możliwości na pewno przyjdzie czas. Zawsze możesz pokazać jako ciekawostkę trudniejsze ćwiczenie, które twoi klienci  będą wykonywać w przyszłości. Teraz jednak, gdy są na początku swojej drogi powinni zacząć od ćwiczeń prostych, bezpiecznych, dokładnie wykonanych. Nie spiesz się, bądź cierpliwy, a to zaprocentuje.

Przed kolejnym treningiem przypomnij sobie te wskazówki i spróbuj je zastosować podczas zajęć z klientami. Mam nadzieję, że pomogą ci one stać się lepszym instruktorem, takim, który zachęci nowych klientów do kolejnych wizyt, a tych stałych utwierdzi w tym, że trafili w dobre ręce.

Fitness w hotelach to temat specyficzny, niestety pozostawiający wiele do życzenia. Jeśli chcesz dowiedzieć się jak wyglądał fitness w jednym z tureckich kurortów i dlaczego na stepie można było ćwiczyć boso, przeczytaj koniecznie
ten tekst.

 

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s