Zastaw się, a postaw się czy ślub bez wesela?

 

Sezon ślubny zbliża się wielkimi krokami. Są plany, marzenia i wyobrażenia o tym „najpiękniejszym dniu” – niemal jak w raju. Raj jednak czasami przeradza się w piekło. Gdy słucham opowieści od znajomych lub par, które przygotowuję do pierwszego tańca, to zastanawiam się: Po co to wszystko? O co tu chodzi? A jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze.

Zastaw się, a postaw się
Jeśli kogoś stać na urządzenie wesela za kilkadziesiąt czy nawet kilkaset tysięcy złotych to droga wolna. Niech się dzieje: konie, fajerwerki, fontanny. Jeśli para ma fundusze, a do tego wesele jest jej wielkim marzeniem, to szczerze życzę jak najlepiej. Niech się cieszy przygotowaniami, dniem wesela, niech wspomina z radością te chwile do końca życia. Sama pomagam takim parom w tym, by ten dzień był wspaniałą pamiątką, a taniec nie był przykrym obowiązkiem, a chwilą radości, czułości, niezapomnianych emocji.  Problem pojawia się jednak wtedy, gdy para narzeczeńska mieszka kątem u rodziców lub wynajmuje jakąś klitkę, ale wesele jak z amerykańskiego filmu musi być i basta!  W najgorszym wypadku rodzice będą wypruwać z siebie żyły, brać kredyty i pracować za trzech, żeby tylko ich dziecko miało wesele. Jak słyszę o problemach organizacyjnych i finansowych, o kłótniach w rodzinie podczas przygotowań, to nie znajduję sensu w organizacji wesela. Jeśli potem ktoś będzie narzekał, że nie ma pieniędzy, bo wszystko poszło na wesele,  to niech tylko pomruczy sobie pod nosem.  Trzeba świadomie podejmować decyzje, zwłaszcza te finansowe.

Co ludzie powiedzą?
 Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jedna kwestia: dopasowywanie się do rodziny, znajomych, robienie wielu rzeczy wbrew swoim przekonaniom i uczuciom.
Co będzie jak nie zaproszę ciotki Basi?
Jak zaproszę Anię to muszę i Kaśkę bo przecież się obrazi.
Można takie przykłady mnożyć w nieskończoność. W rezultacie nieraz w tym „najpiękniejszym dniu” wita się niezbyt lubianych znajomych, rodzinę, którą widziało się raz w życiu. Człowiek denerwuje się i stresuje żeby tylko dogodzić innym. Daruj sobie ! Nieważne co zrobisz i tak obrobią ci tyłek. Okaże się, że suknia jest zbyt wydekoltowana, utwór na pierwszy taniec zbyt nowoczesny, a tort jest zbyt słodki.

Wiecie co mówię swoim parom, gdy pytają mnie: „Do czego się tańczy, jaka muzyka pasuje, co jest modne?” Zawsze odpowiadam to samo: To ma być wasz taniec, wasza piękna chwila, a taniec i muzyka ma być w zgodzie z wami, z tym co czujecie, jacy jesteście, co lubicie. Skoro poświęcają na przygotowania swój czas i pieniądze, to moim zdaniem nie ma tu miejsca na myślenie:  „wypada – nie wypada” lub „co ludzie powiedzą”  Na szczęście to się sprawdza i zawsze dostaję od par słowa uznania i ogromne podziękowania za to, że pomogłam im w  przygotowaniach do pierwszego tańca.

Jaki był mój ślub?
Wspaniały, taki , jakiego z moim już mężem chcieliśmy, czyli cywilny, szybki i na luzie. Całość trwała niecałe pół godziny i było cudownie. Polecam bez wahania.

Jakie było wesele?
Nie było. Dlaczego? Bo nie chcieliśmy. Kompletnie nie bawiły nas przygotowania i wydanie ogromnej sumy pieniędzy na jednodniową zabawę.   Był obiad dla rodziców, mojej siostry i świadków i razem z nami było 9 osób. Rodziców mamy cudownych i nie było żadnego gadania, pouczania, namawiania na inny ślub czy organizację wesela. Szczerze – nawet gdyby namawiali, to i tak nie byłoby szans na przekonanie nas, bo przeciez jesteśmy dorosłymi ludźmi i to nasz ślub.
Drugi raz zrobilibyśmy tak samo. Może kiedyś np. na 10 rocznicę ślubu zorganizujemy imprezę, ale nie w sali weselnej, a  w klubie, bez dzieci, bez rosołu i białych obrusów. Do tego damy taneczne show i będzie to impreza roku!

Sam zapłać za swoje wesele
Moja siostra wraz ze swoim narzeczonym miała już zupełnie inne pragnienia. Był piękny ślub cywilny i wesele na ok 70 osób. Przyznaję, że było to najlepsze wesele na jakim byłam. Muzyka, atmosfera, goście z całego świata, atrakcje i moja córka śpiąca w hotelowym pokoju – rewelacja. Ale wiecie, co było najlepsze w tym weselu? To, że nic nie było robione na siłę. Nie było mowy o tym, by robić coś, bo tak robią inni, bo trzeba, bo wpada, Do tego wesele zostało sfinansowane przez parę młodą i za to przyznaję jej złoty medal. Rodzice mieli się dobrze bawić i zrelaksować, a nie gromadzić banknoty i denerwować. Brawo !

Drodzy rodzice narzeczeńskich par:
Jeśli koniecznie chcecie pomóc finansowo, ale wasz budżet nie pozwala na organizację wesela i późniejsze życie bez wyrzeczeń, to może lepiej dołożyć się do samochodu dla młodych, pomóc w sfinansowaniu czterech kątów lub wysłać w podróż poślubną? Czy naprawdę warto działać z zasadą „Zastaw się, a postaw się?” Jeśli to, co pomyślą sobie inni i to, co wypada jest dla was najważniejsze, to w porządku – ale potem nie narzekajcie.

Życzę wszystkim przyszłym małżonkom, by wasze wesela i śluby były wspaniałe, takie, jakich pragniecie, ale by jednocześnie były przemyślane finansowo i organizacyjnie. To ważne, by późniejsze zobowiązania, potrzeby i marzenia nie musiały czekać zbyt długo na swoją realizację, bo to może kosztować dużo więcej i nie chodzi tylko o finanse.  Ceną może być wasze zdrowie, komfort psychiczny, związek.

Reklamy

5 uwag do wpisu “Zastaw się, a postaw się czy ślub bez wesela?

  1. W ogóle nie mieści mi się w głowie jak można brać kredyt na jakąkolwiek rzecz typu: wesele, komunia, czy nawet święta. Jak można w ogóle żyć w taki sposób. Tym bardziej jeśli ktos to robi tylko i wyłącznie ze względu na to, że tak wypada, tak trzeba, co inni powiedzą. Jak bardzo trzeba być zakompleksionym i nie mieć własnego zdania?

    Polubienie

    • Tu chyba by się przydała głębsza analiza psychologiczna i pomoc specjalistów – tych od ekonomii i nie tylko:) Niestety są takie przypadki i to sporo. Obrońcy takich zachowań być może bronią się, że to spełnianie marzeń, dzień 1 w życiu, ale konsekwencje są często na wiele lat, lub całe życie

      Polubienie

  2. Też nie miałam wesela, był tylko szampan w urzędzie. Z perspektywy czasu nie żałujemy, nadal zrobiliśmy tak samo. Nie lubimy wesel i wydawanie fortuny na imprezę, która trwa kilka godzin wydaje mi się nielogiczne. Oczywiście jak kogoś stać, to super! Tylko większości nie stać i bardzo szkoda mi rodziców takich par, często starszych ludzi, którzy potem spłacają przez wiele lat kredyty, bo dzieci musiały się zabawić.

    Polubione przez 2 ludzi

  3. Super wpis! Mi jeszcze, hoho, do ślubu jeszcze raczej daleko, ale już dziś wiem, że podejdę do jego kwestii bardzo zdroworozsądkowo 🙂 Podobnie postąpiłam w przypadku studniówki, chociaż to może zupełnie inny przykład. Wiedziałam, że sporo mnie wyniesie całe to przedsięwzięcie, a, że nie nikt mi pieniędzy nie dał, a nie chciałam pożyczać od kogoś tylko dlatego, żeby spędzić wieczór z moją klasą (której swoją drogą niespecjalnie lubiłam) to zrezygnowałam z tego wydarzenia i do dziś nie żałuję 🙂

    Polubione przez 2 ludzi

    • Dziękuję Ci za komentarz. Ze studniówka to coraz trudniejszy temat, bo kiedyś wystarczyła sukienka i już, a teraz słyszy się o limuzynach itp- przerażające to jest. Życzę Ci byś była finansowo niezależna i mogła spełniać to, czego chcesz 🙂

      Polubione przez 2 ludzi

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s