Miłość w klubie fitness – zakazany owoc czy chleb powszedni?

miłość-w-pracyNa siłowni ćwiczy piękna, zgrabna kobieta. Mężczyźni trenujący wokół nie mogą powstrzymać się od spojrzeń, a i kobiety zerkają z podziwem lub nutą zazdrości. Po chwili podchodzi do niej trener personalny i obdarowuje ową piękność pocałunkiem. Nie jest to namiętna, filmowa scena, a raczej zwykły całus i minutowa rozmowa. Zaczynają się szepty, spojrzeń jest jeszcze więcej, rodzą się plotki. Co się okazuje?
Trener przywitał się ze swoją narzeczoną.
Czy to takie dziwne?

Przecież niejednokrotnie widzimy jak pary i małżeństwa chodzą razem do klubu fitness, ćwiczą obok siebie lub spotykają się po swoich treningach przy recepcji. W dodatku dają sobie buziaka i obejmują. Kogoś to dziwi? Tak robią przecież kochający się ludzie.

Tu jednak mamy relację: pracownik – klient klubu i pojawia się pytanie:
Czy to coś zmienia i wówczas te osoby powinny zachowywać się inaczej?

  • Czy taki pocałunek to zachowanie zakazane, nie na miejscu i nieprofesjonalne?
  • Czy powinni udawać, że się nie znają lub witać uściskiem ręki?
  • A może sztuczne „dzień dobry” jest właściwe?

Nie bądź hipokrytą.
Nie jestem zwolenniczką skrajności i nie uważam, by w takiej sytuacji właściwe byłoby zakazanie jakichkolwiek kontaktów i omijanie siebie szerokim łukiem. Dla mnie byłaby to hipokryzja. Dlaczego? Dlatego, że zachęcamy instruktorów do tego, by żyli w zgodzie z klientami, pokazywali swoje ludzkie oblicze, nawiązywali pozytywne relacje. Wielu trenerów jest „na ty” z klientami, swoimi podopiecznymi, a rozmowy przed i po treningach, często schodzą na wiele tematów, które z klubem fitness mają niewiele wspólnego.  Recepcjonistki zwracają się do odwiedzających klub jak do znajomych, przyjaciół, równych sobie gości na dobre i na złe. Spoufalanie i bliskie relacje, może nawet zbyt bliskie, są częste . Dlaczego zatem trener miałby nie przywitać się ze swoją dziewczyną, narzeczoną, żoną? Nie chodzi oczywiście tu o namiętne pocałunki, uwodzicielskie spojrzenia i rozmowy przy każdej okazji. Granice powinny być i takie zachowania nie powinny się zdarzyć. Chodzi o zwykłe ludzkie podejście, bez obłudy i udawania.

Czy da się to rozwiązać dobrze, po ludzku?
Sądzę, że tu ze strony szefostwa przyda się umiejętne połączenie profesjonalizmu i dbałości o klientów z empatią, ludzkimi odruchami i dbaniem o pracowników. Do tego dobrze, by „główni bohaterowie” byli inteligentnymi osobami o wysokiej kulturze osobistej, którym zachowania mogące negatywnie wpłynąć na innych, nie przyszły nawet do głowy.
Nie może być mowy o faworyzowaniu swoich partnerów np. podczas zajęć grupowych, a przenoszenie życia osobistego do pracy też nie powinno mieć miejsca. Klienci są czujni: obserwują, oceniają. komentują, a jeśli coś im się nie podoba, to już mamy pierwszy krok do utraty klienta, a tego przecież nie chcemy.

Myślę, że to temat, z którym spotkało się wiele osób, ale nie poruszamy go i często reagujemy zbyt późno. Lepiej jest omówić taki ewentualny scenariusz na początku współpracy, by potem nie było niedomówień, niezręcznych sytuacji i konfliktów. Można też pójść o krok dalej i pomyśleć o sytuacji, w której w jednym klubie pracują instruktorzy związani ze sobą prywatnie, lub którzy właśnie w pracy nawiążą bliższą relację. Przecież takie rzeczy się zdarzają i udawanie, że tego nie ma, może przynieść więcej szkody niż pożytku. To, czy zatrudnienie osób spokrewnionych, np. męża i żony w jednej firmie jest dozwolone, zależeć  będzie od wewnętrznego regulaminu firmy. Kodeks pracy nie reguluje bowiem tej kwestii. Wyjątkiem są pracownicy wyższych uczelni i pracownicy samorządowi, gdzie odpowiednie ustawy mówią o ograniczeniach w tej sprawie.

Ciekawa jestem waszych doświadczeń i opinii na ten temat. Instruktorzy – musieliście się ukrywać, czy może szefostwo określiło  zasady, które były fair dla wszystkich? A być może – drodzy managerowie – zdarzyło się Wam zakończyć z kimś współpracę właśnie z powodu nadużyć i zachowań, które nie były przez was tolerowane? Może też być tak, że o wielu sytuacjach nawet nie wiemy, bo z obawy przed pogłoskami lub zwolnieniem z pracy ludzie ukrywają swoje związki.

Gdzie jest zatem granica między profesjonalnym zachowaniem, dbałością o klienta i dobro firmy,  a tym, co prawdziwe i ludzkie?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s