7 grzechów głównych instruktora. Spóźnialstwo

Nie znoszę spóźniania: u innych, u siebie, w relacjach zawodowych i prywatnych. Niestety spóźnialstwo to jeden z 7 grzechów głównych instruktorów fitness, tańca i trenerów personalnych. 

O tym jak klienci nie szanują czasu instruktorów i właścicieli klubów pisałam we wpisie: „Kliencie, szanuj czas innych”. Dziś jednak czas na instruktorów, bo oni też nie są bez winy.

ZAJĘCIA GRUPOWE
Sytuacja jest następująca:
Zajęcia  grupowe w klubie rozpoczynają się o pełnych godzinach. Instruktor ma kilka godzin pod rząd. Jeśli trening trwa 55 minut i instruktor pilnuje swojego czasu, to zdąży jeszcze w przerwie skorzystać z toalety czy też wziąć dwa gryzy banana. Nawet jeśli trening rozpocznie się minutę później, to myślę, że nikt nie będzie robił o to afery. Problem pojawia się wtedy, gdy instruktor kończy zajęcia w momencie planowanego rozpoczęcia kolejnej lekcji, lub nawet po czasie. Uczestnicy wchodzą na salę i… czekają, czekają i czekają, bo szanowny instruktor:

– Poszedł do toalety
– Zmienia przepoconą koszulkę
– Wysyła sms-a
– Je szybki posiłek
– Po drodze zahaczy jeszcze o recepcję, by sprawdzić ile osób jest zapisanych na zajęcia, a przy okazji pogada o pogodzie ze wszystkimi, których spotka

Jest 10 minut spóźnienia. Instruktor wchodzi w końcu na salę jakby nigdy nic. Część uczestników jest już do tego przyzwyczajonych, ale inni nerwowo przebierają nogami. Już są gotowi by zacząć trening, a tu „władca czasu” rozkłada się jeszcze ze swoimi skarbami treningowymi.  Przez kolejne minuty wybiera odpowiednią płytę, wiąże buty 10 razy i jeszcze zdąży opowiedzieć dwie anegdoty. Przecież trening nie zając, nie ucieknie.
Trening w końcu się zaczyna i tylko świetne, najwspanialsze na świecie zajęcia są w stanie go uratować, bo na  słowo „przepraszam” nie ma co liczyć.

Być może ten przykład jest przerysowany, ale uwierzcie mi, że tylko trochę. Naprawdę miałam okazję ćwiczyć u instruktorów, którzy niemal tak funkcjonują i jest to dla nich normalne. Rozpoczynanie zajęć z opóźnieniem 10 minut to standard, a zdarzają się większe. Dla mnie jest to brak szacunku do klienta, jego osoby, czasu i pieniędzy. To także brak szacunku do siebie, bo myślę, że w ten sposób pokazuje się, że pozwalamy sobie na spóźnianie także w drugą stronę. Potem mamy „wejścia smoka” zdyszanych spóźnialskich, którzy wbiegają na salę niemal w połowie i tak bez rozgrzewki i rozeznania w terenie wpychają się na sam przód. Brzmi znajomo?

TRENINGI INDYWIDUALNE
O spóźnieniach trenerów personalnych słyszałam także różne historie. Nagminne odwoływanie treningów, przychodzenie pół godziny po czasie to wcale nie takie rzadkie sytuacje. Podobne przypadki są wśród instruktorów tańca. Nieraz trafiają do mnie pary, które chcąc przygotować się do pierwszego tańca są zmuszone do zmiany trenera. Powodem są wciąż zmieniane terminy lekcji i odwoływanie spotkań. Jedna z par trafiła do mnie po tym, jak trener jednej ze znanych warszawskich szkół tańca wciąż przekładał pierwszą lekcję. Para straciła miesiąc, a trenera nawet na oczy nie widziała. Podobno skruchy nie było, rekompensaty także. Dla mnie to strzał w kolano i pozostawienie złego wrażenia, które można było ograniczyć, ale o tym innym razem, w ujęciu bardziej biznesowym.

Oczywiście sytuacje są różne i można, a nawet trzeba wybaczyć spóźnienie instruktora z przyczyn losowych, zwłaszcza jeśli zdarza się rzadko, lub jest to pierwszy raz. Można też przymknąć oko na późniejsze rozpoczęcie zajęć, bo poprzedni trening był tak niesamowity, że końcowa choreografia była powtarzana z 10 razy, ale jak we wszystkim wskazany jest umiar.

Czy mi zdarzają się spóźnienia? Przyznaję, że rzadko, bo jestem wyczulona na tym punkcie, ale jeśli takie się pojawiają, to:
– Przepraszam, bo naprawdę czuję się z tym źle i uważam, że klient zasługuje na słowo wyjaśnienia
– Staram się przedłużyć zajęcia o „zabrany” czas, ale tak by kolejna grupa na tym nie ucierpiała
– Jeśli sytuacja jest wyjątkowa i wiem, że nie dotrę na czas, bo np. stoję w korku lub mam awaryjną sytuację, to dzwonię, informuję na bieżąco
– Jeśli mam indywidualną lekcję tańca z parą, to zawsze wyglądam za drzwi by poinformować o ewentualnym opóźnieniu. Wówczas przedłużam lekcję, a w przypadku braku takiej możliwości obniżam odpowiednio cenę lekcji

Instruktorze – jeśli zdarzy ci się spóźnienie  to przeproś i postaraj się, by kolejny raz spoźnienie było mniejsze, a najlepiej bądź punktualny.

Menadżerze, właścicielu – jeśli klient wyrazi swoje niezadowolenie, to nie odsyłaj go z kwitkiem, tylko zajmij się sprawą. Jak? To też temat wart dyskusji i obiecuję, że się pojawi.

Szanuj swojego klienta, bo na to zasługuje. Poza tym wtedy łatwiej oczekiwać poszanowania swojego czasu. Nie zawsze działa to idealnie, ale na pewno warto spróbować.

Jeśli nie czytałeś jeszcze wpisu o grzechu nr 1 to koniecznie nadrób zaległości:
7 grzechów głównych instruktora. Część 1. 
Grzech nr 3 już niebawem, a tymczasem muszę kończyć, by się nie spóźnić:)

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s