Zostawić dziecko to nie grzech

Spakuj się, zostaw dziecko i wyjedź. Pomyśl o sobie i korzystaj z życia. W końcu nie samym dzieckiem człowiek żyje.

Czy namawiam Cię do złego? Nie, skąd. Zachęcam Cię do tego, by pozwolić sobie na chwile szczęścia w wydaniu, o którym być może nie masz jeszcze zielonego pojęcia. Daj sobie szansę na jego poznanie. Nie wierzę w to, że żaden rodzic nie ma potrzeby pobycia dłużej niż 1 dzień w izolacji od dzieci. Nawet jeśli zarzeka się, że nie jest mu to do szczęścia potrzebne, to moim zdaniem nie zdaje sobie po prostu z tego sprawy, bo nigdy nie spróbował. Jeśli natomiast zapiera się rękami i nogami, bo wie, że będzie wyć do księżyca i tęsknić już po kilku godzinach, to moim zdaniem ma po prostu problem ze sobą.

Dotyczy to głównie kobiet. To one często tak zatracają się w macierzyństwie, że nie potrafią wytrzymać bez dziecka nawet kilku godzin. Co dopiero mówić o kilku dniach, tygodniu czy dwóch. Zapominają o sobie i o swoich przyjemnościach. Nie dają sobie szansy na odpoczynek i nabranie dystansu. Tak bardzo wchodzą w świat zajmowania się dzieckiem i domem,  że rozmowa na inny temat jest niemożliwa. Nie mają zainteresowań, pasji, marzeń innych niż te, dotyczące dzieci. To smutne, niepokojące, denerwujące i szkodliwe. Tak – uważam, że to niszczące dla niej samej, dla dziecka i dla jej  partnera.

Nawet weekendowa odskocznia od dzieci może sprawić, że nabierzesz dystansu do siebie i świata. Naładujesz akumulatory, spędzisz w końcu wspaniałe chwile sam na sam ze swoim mężczyzną. Wrócisz wypoczęta i pełna energii, bez wyrzutów i pretensji do samej siebie, bo w końcu szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Oczywiście to samo dotyczy ojców. Oni też zasługują na odpoczynek w pojedynkę, z kolegami,  lub na chwile ze swoją żoną czy partnerką, bez dziecka pomiędzy nimi.

Ci, którzy nie mają rodziny, opiekunki czy dobrych znajomych, z którymi można zostawić dziecko, są poza moją oceną. Tak się zdarza i współczuję, bo wiem, że pomocna dłoń zawsze się przyda.
Jest jednak spora grupa rodziców, którzy mogliby wyjechać w spokoju na urlop we dwoje, bez dzieci, bez pieluch, bez wrzasków, za to z dobrą książką, romantyczną kolacją i wspaniałymi wspomnieniami. Mają takie możliwości, ale nie korzystają. Dlaczego? Nie wiem. Często mają sprawnych, zdrowych rodziców, w tym samym mieście lub kilka godzin od miejsca zamieszkania, którzy z chęcią zostaliby kilka dni z wnukiem. Niemniej wiele osób zaczyna wtedy się doszukiwać problemów, wymówek i tak występują wciąż w filmie ” W 365 dni dookoła dziecka”.  Czy coś by stracili zostawiając dziecko na kilka dni? Nic, a jeśli ktoś się upiera, że coś by się znalazło, to na pewno niewiele. Nie przesadzajmy, że ominięcie występu w przedszkolu, czy pierwszej kupy zrobionej do nocnika to koniec świata. Czy coś by zyskali? Niewiarygodnie dużo.

Pierwszy raz wyjechałam na tygodniowy urlop bez córki, gdy miała niecałe 2 lata. Turcja, plaża, beztroskie chwile, mąż u boku. Było cudownie. Notabene, polecam hotel Jiva Beach Resort w Turcji. Gdyby nie obecna sytuacja polityczna, mogłabym jechać tam ponownie.
Czy tęskniłam za córką? Tak, ale w zdrowy sposób. Wiedziałam, że jest pod dobrą opieką moich rodziców i że jest jej dobrze. Rozmowy co jakiś czas i zdjęcia córki wystarczyły mi, by pamiętać, że ktoś na mnie czeka. Nie wisiałam na telefonie całą dobę i nie rozklejałam się na widok małych dzieci. Wręcz przeciwnie – pojechałam bez dziecka, żeby od niego odpocząć, więc biegające, płaczące i rozwrzeszczane dzieci nie były mi do szczęścia potrzebne.

Powtórzyłam to rok później, czyli w tegoroczne wakacje. Dziecko było najpierw u dziadków, a potem korzystało z wakacyjnych atrakcji nadmorskiej miejscowości nad Bałtykiem, oczywiście z dziadkami i to w ilości podwójnej tym razem. Co my, rodzice robiliśmy w tym czasie? Zwiedzaliśmy Londyn, oglądaliśmy mecz Polska-Portugalia w doborowym towarzystwie, jeździliśmy rowerami po holenderskich drogach i bawiliśmy się jak dzieci w Parku Rozrywki Walibi. Nie było nas 12 dni i nikt na tym nie ucierpiał. Nie żyjemy w średniowieczu i dzisiejsza technika pozwala się słyszeć, widzieć, z dotknięciem jest problem…jeszcze;)
Chwilami zapominałam o tym, że mam dziecko i to bardzo dobrze. To wcale nie znaczy, że jestem złą matką, że nie kocham, nie tęsknię, nie angażuję się. Taka chwila zapomnienia jest potrzebna każdemu rodzicowi i trzeba wtedy z niej korzystać na 100%, jeśli tylko jest taka możliwość.

  • Rodzice – jeśli choć raz na jakiś czas wyjeżdżacie gdzieś sami, bez dzieci – róbcie tak dalej, bo sami wiecie najlepiej, że to przynosi ogromne korzyści nie tylko wam, ale i wszystkim dookoła.
  • Rodzice – jeśli macie możliwość wyjechania na tydzień, kilka dni, lub chociaż wyjścia na kilka godzin – zróbcie to. Jeśli będzie to wasz pierwszy raz, to gwarantuję, że będzie należał do tych udanych.
  • Pamiętaj – życie nie kręci się tylko wokół dzieci. Myśl też o sobie, o swoim związku, o swoich przyjemnościach małych i dużych.
Reklamy

13 uwag do wpisu “Zostawić dziecko to nie grzech

  1. Masz fajne podejście. Zgadzam się z każdym słowem, na razie nie mam dzieci ale chciałabym postępować w sposób jaki opisujesz, w momencie jak się one pojawią. Taka mnie jednak naszła refleksja z innej nieco beczki, że pewnie na tych, przez wszystkich wyśmiewanych forach mamowych, mogłabyś zostać skrytykowana. Bardzo wielu jest wśród rodziców, fanów „rodzicielstwa bliskości”, które często sprowadza się do bycia z dzieckiem zawsze i wszędzie. Efekty zwykle są opłakane…

    Lubię to

    • Tak, zdaję sobie sprawę z tego, że część by mnie skrytykowała i to ostro, a przecież bliskość i duża więź z dzieckiem nie wyklucza spędzania co jakiś czas kilku dni osobno. Tak wspaniale można wszystko pogodzić. Oto przykład z ostatnich tygodni: ja na szkoleniu całą sobotę, a mąż cały dzień spędza z córką na zabawach, spacerach itp. Inny dzień – ja zajmuję się cały dzień. Inny dzień – wspólnie w 3 spędzamy rodzinnie, a jutro córka jedzie do teściów na kilka dni i z mężem będziemy mieć czas dla siebie. Cudowne. I wiesz, nie daj sobie wmówić, że jeśli teraz masz jakieś podejście, to potem się zmieni. Też słyszałam: „Zobaczysz, jak urodzisz itp” – nic się nie sprawdziło. Jestem szczęśliwa, że mam takie podejście i przez to moje dziecko też jest szczęśliwe, a matki i dzieci, które 24h są w tym samym otoczeniu – moim zdaniem wiele tracą, ale niech każdy ma swój pomysł na życie…

      Polubione przez 1 osoba

      • Fajnie, że potrafisz to wyważyć. Dzięki temu Tobie jest łatwiej i Twoja pociecha też korzysta. Uczy się funkcjonowania bez rodziców i pogłębia więzi z dziadkami/ciociami/innymi maluchami 🙂

        Lubię to

  2. Ja jak zawsze rekomenduje zdrowy rozsądek i równowagę w każdym aspekcie życia. Moją córkę pierwszy raz tak na dłużej (dokładnie 7 dni) zostawiłam, gdy miała 1,5 roku. Została z babcią. Uważam, że rodzice powinni znaleźć też czas dla siebie. Ale niestety nie jest to zawsze proste, jest to umiejętność, której trzeba się nauczyć.

    Lubię to

    • Równowaga we wszystkim przede wszystkim:) Masz rację, że niektórzy muszą się tego uczyć, ale najgorzej jeśli nie chcą i z założenia negują takie podejście. Nawet nie spróbują, ale wiedzą, że to zło, a ci, co to stosują nie myślą o dziecku.

      Lubię to

  3. Ja mam ogromny problem z „zostawianiem dzieci”. I ja wiem że to jest choroba mojego matczynego mózgu i że to źle, sytuacja nasza rodzinna powoduje że dzieci są ze mną i męzem przez cały czas. Resztę rodziny widują rzadko, więc nie bardzo potrafią czy chcą zostawać pod ich opieką. A może to raczej ja nie bardzo chcę je zostawiać… trudna sprawa.

    Lubię to

    • Przede wszystkim dziękuję ci, że potrafisz przyznać się, że może ty masz obawy i nie do końca słuszne. Większość osób jest tu zero-jedynkowych – są na tak, lub krytykują moje podejście w 100%. Myślę, że szok nie jest wskazany, ale spróbuj coś zmienić małymi krokami. Raz wyjdź na spotkanie z koleżankami. Innym razem wyjedź na weekend, jeszcze kiedyś weź nianię poleconą i wyjdź z mężem i może w końcu zostawisz z dziadkami na kilka dni. Jak ty spróbujesz się na to otworzyć i mąż ci pomoże, bo to ważne, to nie może się nie udać. Spróbujesz?

      Lubię to

  4. W końcu jakiś mądry rodzic, który potrafi myśleć też o sobie i swoich potrzebach. Bez podejścia „wszędzie z dzieckiem”. Bardzo zdrowe podejście, dobrze wiedzieć, że są jeszcze osoby które mają troche dystansu

    Lubię to

  5. Mądre słowa 🖒. Podpisuje się pod tym obiema rękoma. Szkoda tylko, że ciągle panuje stereotyp: – matka ,która chce odetchnąć to zła matka. Komentarze ludzi z otoczenia bywają mocno irytujące. Grunt to się nie przejmować i robić swoje w miarę możliwości 😊

    Lubię to

    • Cieszę się, że tekst zdobył Twoje uznanie. Czas zmienić to myślenie i pokazać, że matka, która chce odetchnąć, to mama, która pokaże dziecku, że wiele w życiu się liczy, nie tylko ono, a to jest piękne.

      Lubię to

  6. Popieram. Przecież po urodzeniu dziecka kobieta nie staje się z nim jedną istotą, więc nie musi go też za sobą wszędzie ciągnąć. Jednemu i drugiemu czasem przyda się chwila odpoczynku od siebie 🙂
    Też mam wrażenie, że wiele matek o tym zapomina i traktuje dziecko tak, jak gdyby nadal było połączone z nią pępowiną.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s