Starość nie radość

starość

Przeraża mnie starość – ta , którą mijam na ulicy i prosi o kilka złotych za bukiet kwiatów, ta która biegnie zdyszana za wnuczkiem i w końcu ta, którą widzę na dłoniach moich bliskich.Oczywiście u siebie też widzę skutki upływu czasu, ale ze zmarszczkami wokół oczu staram się zaprzyjaźnić i generalnie nie zadręczam się tym, że naście lat już nie wróci. W ogóle ze swoim upływem lat nie mam problemu i gdy ktoś pyta o mój wiek, to często zastanawiam się przez chwilę, które urodziny będą w tym roku.

Inaczej jest z przemijającym czasem , który obserwuję u innych, bliskich mi osób. Wrażliwa byłam zawsze, ale po śmierci mojej babci ta wrażliwość powędrowała wysoko, czasem wskakuje na zbyt wysoki poziom. Wystarczy, że ujrzę staruszka, który ugina się pod ciężarem siatki z zakupami i oczy mi się szklą. Gdy przechodzę obok staruszki, która cały dzień stoi w centrum miasta sprzedając kapcie zrobione na drutach, to smutny nastrój mam zagwarantowany. Wystarczy, że zobaczę jak kierowca autobusu zamknął przed nosem drzwi starszej osobie, to muszę się powstrzymywać aby nie uronić łzy. Do tego dochodzi świat mi najbliższy- rodzice, którzy 50-tkę mają za sobą zaledwie od kilku lat, ale to wystarczy, by uświadomić mi, że czas mija i  będą 60-te urodziny, 70-te , 80-te też, mam nadzieję. Co będzie w tych latach? Czy będą szczęśliwi, czy będą cieszyć się zdrowiem i świetnym samopoczuciem? Czy będą w stanie zająć się domem i sprostać podstawowym zadaniom?

Zawsze staram się być optymistką i  z uśmiechem patrzę w przyszłość nie martwiąc się na zapas. Jednak temat starości dotyczący moich bliskich i w ogóle innych ludzi jest dla mnie dość trudny. Czasem pojawiają się czarne obrazy w mojej głowie w najmniej spodziewanym momencie. Trochę mnie to oczyszcza, ale z drugiej strony zastanawiam się, na ile mnie to niszczy i czy ta wrażliwość nie zabrnęła za daleko.

Polecam Wam film „Jack, jakiego nie znacie” – biografię amerykańskiego lekarza, Jacka Kevorkiana, który opowiadał się za eutanazją dla pacjentów nieuleczalnie chorych. Polecam wszystkim, bez względu na poglądy w tej sprawie, nie tylko ze względu na świetną rolę Ala Pacino. Warto zatrzymać się na chwilę i spojrzeć jak wygląda świat obok nas, którego nieraz nie chcemy lub nie potrafimy dostrzec.

Żeby nie zostać w tak przygnębiającym nastroju życzę Wam i Waszym bliskim, aby starość spędzić niczym seniorzy z filmu „Siostry” („In her shoes”) ze świetną Cameron Diaz. Dom seniora to miejsce radosne, które pozwala starzeć się z godnością i uśmiechem na twarzy.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Starość nie radość

  1. Emilio, wierzę, wiem i widzę to, że wiek podeszły może być również radosny. Bo czym byłoby życie, gdyby nie akceptacja każdego z jego etapów. Większa część moich podopiecznych, z którymi pracuję indywidualnie to osoby starsze. Zaprzyjaźniamy się, mówię o nich – moje dziewczyny:) i poznaję perspektywę, z której patrzą na świat. Wzajemnie dzielimy się doświadczeniami i energią, ja tą bardziej wyrywną, czasami naiwną, one obdzielają mnie spokojem i dystansem do problemów.
    Pierwsze zdanie wpisu – bajka, flow – pisz tak dalej i ufajmy, że na starość też można pięknie żyć:)

    Lubię to

    • Masz rację Magdo, że mając lat 50, 60 i więcej też może być pięknie, bo ja również mam dużo osób na swoich zajęciach w tym roku i mają mnóstwo pozytywnej energii. Jednak gdy dotyka to moich bliskich, to trochę optymizm spada, ale nie ma co…trzeba dlatego czerpać z każdej chwili garściami. Piszesz, że początek wpisu to bajka, a dla mnie bajką są zawsze takie miłe słowa. Dziękuję. Piszę, piszę i pisać póki co nie przestanę;)

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s