O tych, co mają cię w d… i w nosie

Nie oczekuj dziś eleganckiego wpisu, bo się rozczarujesz. Dobre maniery to dziś towar luksusowy, a z higieną wielu jest na bakier. Smarkanie w rękaw to nic. Mam dla ciebie lepsze historie.

1. KOMÓRA I FURA

Piękna pogoda, spacer z dzieckiem, uśmiech na twarzy, a tu nagle czar pryska i moje oczy napotykają lecące gile. Niestety nie chodzi tu o ptaki. Mowa o gilach z nosa, smarkach, kozach, jak zwał tak zwał i tak brzmi to ohydnie. Jakiś elegancik, po tym jak wyszedł ze swojej super fury, postanowił opróżnić nos. Smarknął z impetem tak, żeby wszyscy słyszeli i dokładnie widzieli zawartość jego nosa. Chusteczka? Nie, po co? Szkoda zachodu. Przecież można poradzić sobie wyłącznie za pomocą swojej dłoni, która może za chwilę powita się z kimś w solidnym uścisku. Pan smarkaty popsuł mi humor w jednej sekundzie i niemal przyprawił o wymioty. Jak widać nawet najlepsza komóra i fura nie zrobią z nikogo dżentelmena.

2. BRUD I SMRÓD

Odwierty w nosie to już standardowy widok na polskich drogach. Stoisz w korku i po swojej lewej masz poszukiwacza skarbów, a po prawej właśnie odbywa się bicie rekordu w pluciu na odległość. W pociągu natomiast lepiej mieć słuchawki, bo melodie, które wybrzmiewają z niektórych nosów zdecydowanie nie są hitami z list przebojów.

Smród w tramwaju czy autobusie to nie wyjątek, który zwłaszcza latem daje o sobie znać. Wiadomo, że gorąco, że tłok, że jesteś głodny i chcesz już być w domu, ale spraw, by ten powrót był choć trochę bardziej komfortowy także dla innych pasażerów. Zmieniaj koszulę częściej niż raz na tydzień i zamiast wcierać w swoje pachy tonę dezodorantu i duszących perfum, po prostu umyj się. Jasne, że odwołuję się do skrajności, ale to niestety się zdarza. Sama pamiętam jak w moim liceum był chłopak, który tygodniami nosił tę samą bluzę, a za uszami miał sporo…brudu. Ten specyficzny zapach – powiedzmy sobie szczerze – smród, był jego znakiem rozpoznawczym. Mogę was zapewnić, że nie chodziło tu o brak środków na nowe ubranie.

3. CZARNE STOPY

Już niedługo nadejdzie lato, a wraz z nim odsłona stóp, których kondycja daje wiele do życzenia. Na tym punkcie jestem wyczulona i widok długich, brudnych paznokci wywołuje we mnie wstręt. Nie chodzi o to, że wszyscy mają mieć pięknie zrobiony pedicure. Wystarczy mydło i nożyczki do paznokci. Czy to naprawdę jest wyczyn?

4. SZCZYT SZCZYTÓW

Sikanie w parku lub pod blokiem już niestety mnie nie dziwi. Może być zdecydowanie gorzej. Szczyt szczytów to wypróżnianie się na przystanku autobusowym lub w centrum miasta.
Niestety byłam tego świadkiem 2 razy: Najpierw w Szczecinie, gdy zobaczyłam mężczyznę wypinającego się na przystanku autobusowym. Kolejnym razem była to „atrakcja” mojej przechadzki po centrum Mediolanu.

Co czujesz? Wstręt, zażenowanie, rozczarowanie? Ja wszystko razem i niestety obserwuję, że jest coraz gorzej. Teraz każdy ma prawo robić co chce, wyglądać jak chce, a zwrócenie uwagi może skutkować potokiem wulgaryzmów w naszą stronę. Nie każdy musi być znawcą etykiety, ale powyższe przykłady to podstawa. To zaledwie litera A z całego alfabetu dobrych manier i higieny osobistej.

Tak jak dzieci w przedszkolu uczą się myć ręce i zęby, tak w kolejnych latach edukacji przydałyby się lekcje savoir-vivre’u. Miałam takie w liceum i moja szkoła była chyba wyjątkiem, a szkoda. Te podstawy wynosimy z domu, ze szkoły, z kontaktu ze znajomymi, ale czasem to po prostu nabyta w późniejszych latach postawa, która mówi :
Mam cię w nosie, lub w d…. , co powyższe historie potwierdzają i to dosłownie;)

Reklamy

5 uwag do wpisu “O tych, co mają cię w d… i w nosie

  1. Tak sobie czytam i stwierdzam, że takich obrzydliwych sytuacji jest coraz więcej….niestety.
    Kiedyś w dawnej pracy miałam znajomą, co regularnie dłubała sobie w uchu spinką do włosów a potem oglądała z zaciekawieniem to co z tego ucha wyjęła. Znosiłam to kilka lat. Dopóki nie wyleciała z pracy. Spoceni ludzie w tramwaju/autobusie albo stojący w kolejce w sklepie?? standard. Coś strasznego. W dzisiejszych czasach naprawdę nikt mi nie powie, że nie stać go na mydło, ręcznik i jakiś dezodorant.
    Wypróżniającego się typa widziałam kiedyś na molo w Kołobrzegu. Żona go zasłaniała aby nikt nie widział. Trochę jej to nie wyszło. Nie mogłam uwierzyć w to, co widzę 😦

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s