Wywiad z Dominiką Wójcikiewicz – część I

Dominika Wójcikiewicz – zdobywczyni biletu w 9 edycji programu You Can Dance. Wiele lat trenowała taniec towarzyski, a dziś z powodzeniem realizuje się jako instruktor Zumby.

Z Dominiką spotkałam się w jednej ze szczecińskich kawiarni, gdzie opowiedziała mi o swoim udziale w You Can Dance i wprowadziła w swój kolorowy świat Zumby i nie tylko.

1

Czy tęsknisz za czasami, gdy trenowałaś taniec towarzyski?

Czasami tak. Za tym dreszczykiem emocji, rywalizacją turniejową i chęcią bycia coraz lepszym.

Dlaczego zatem przestałaś tańczyć turniejowo?

To była dość złożona sprawa. Nie pojechałam na letni obóz treningowy, bo mój partner nie mógł. Jednocześnie dostałam propozycję od partnera spoza Polski, co wiązało się z wyjazdem z kraju. Byłam wówczas dwa miesiące przed maturą i nie było takiej opcji, bo najpierw była szkoła, a potem taniec. Do tego doszły problemy zdrowotne i to wszystko razem złożyło się na moją decyzję. Poza tym stwierdziłam, że studia i praca też są ważne, a tancerzowi ciężko jest wyżyć z samego tańca towarzyskiego. Potem jeszcze przez rok pomagałam w trenowaniu młodszych par, a później, by być cały czas w ruchu zaczęłam uczęszczać na różne zajęcia fitness.

Później, z tego co pamiętam przyszedł czas pracy za biurkiem?

Tak. Przez około dwa tygodnie pracowałam jako recepcjonistka w klubie fitness. Wówczas codziennie chodziłam na siłownię i przekonałam się, że jeśli chcę wyglądać na „dużą” kobietę to mogę robić to dalej. Szybko nabierałam masy mięśniowej i odeszłam od siłowni. Później rozpoczęłam pracę w prokuraturze. Była to zupełna zmiana otoczenia, trochę szokująca, bo miałam o tej pracy inne wyobrażenie. Jednak odnalazłam się w tym. Nauczyłam się dobrze planować dzień pracy i musiałam być świetnie zorganizowana.

Dobra organizacja została ci do dziś?

To zależy. W pracy tak, a w życiu prywatnym różnie bywa. Niektóre rzeczy muszą być perfekcyjnie poukładane, np. ubrania w mojej szafie: wszystko kolorystycznie i lepiej, aby nikt tego nie dotykał. Mam takie swoje fobie.

Potem był twój wielki powrót i rozpoczęłaś współpracę z Estilo Dance Studio. Pamiętam, jak przekazywałam ci swoje grupy gdy coraz częściej bywałam w Warszawie. Na początku niektórzy obawiali się zmiany, ale zapewniałam że oddaję ich w świetne ręce. 

Niektóre panie tańczą ze mną do dziś. Mam taką panią Iwonkę, która zaczynała w Estilo Dance Studio i potem wędrowała za mną. Tak już prawie 5 lat chodzi na moje zajęcia.

Dobrze pamiętam, że wtedy nie przepadałaś za Zumbą?

Zdecydowanie. Zachwytu nie było w ogóle. Zumba była dla mnie ostatnią formą taneczną, którą miałam ochotę prowadzić. Nie wchodziło to w grę, abym kiedykolwiek prowadziła Zumbę.

Co się stało, że jednak zmieniłaś zdanie i zostałaś instruktorem Zumby?

Któregoś dnia koleżanka namówiła mnie, abym pojechała z nią na charytatywny maraton Zumby. Nie byłam do tego przekonana, ale dałam się namówić. Zobaczyłam wówczas, że każdy instruktor prowadzi Zumbę inaczej i stwierdziłam, że nie jest taka zła. Potem poszłam  na kilka zajęć do koleżanki, byłej tancerki i spodobało mi się.

We wpisie na temat Zumby pisałam, że największy sukces wróżę tym, którzy mają za sobą przeszłość taneczną. Idealnie się w to wpisujesz.  Czy myślisz, że to dlatego spodobały ci się zajęcia Zumby?

Tak. Znajoma, do której chodziłam na zajęcia była niegdyś tancerką. Podobało mi się jak tańczy  i przez to zobaczyłam, że Zumba może wyglądać ciekawie. Ponadto miała świetne podejście do ludzi. Zobaczyłam wtedy cząstkę siebie. Pomyślałam, że skoro ona się w tym odnalazła, to może i ja mogę. Znajoma miała w planach wyjazd na stałe do Francji i namawiała mnie bym zrobiła kurs na instruktora i przejęła jej grupy. Zdecydowałam się.

Czy w 100% pozbyłaś się uprzedzeń do Zumby?

Myślę, że tak, choć trochę to trwało. Zaczęłam ją prowadzić po swojemu i wkładać w zajęcia siebie. Niemniej czuję niedosyt i wciąż poszerzam horyzonty. Poszłam w kierunku takich technik jak Hip Hop i New Style. Jeżdżę na warsztaty z technik, które są dla mnie nowe, bo uważam, że tancerz powinien być wszechstronny. Bardzo nie lubię , gdy instruktorzy zamykają się na jeden, swój styl, a każdy inny jest według nich zły.

Prowadzisz dużo zajęć i warsztatów wyjazdowych. Czy czasem nie masz dość, że wciąż jesteś poza domem?

Marzec był spokojniejszy, ale zazwyczaj trzy weekendy w miesiącu jestem w rozjazdach. Dość nie mam, ale miałam niedawno spadek energii. Mam tak jeden lub dwa razy w roku, zwłaszcza gdy dojdzie do tego przeziębienie. Wtedy wystarczą trzy dni, które spędzam w domu. Do tego muzyka i zastanowienie się nad różnymi rzeczami. Tego potrzebuję. Potem wracam do działania.

A co z czasem dla rodziny i znajomych? Nie skarżą się?

Niektórzy się skarżą, ale staram się utrzymywać chociaż kontakt telefoniczny, a z najbliższymi choć raz na kwartał spotkać się. Staram się dbać o nich, jak i o moich kursantów.

Co masz na myśli mówiąc, że dbasz o swoje grupy?

Staram się utrzymywać z nimi kontakt także poza zajęciami. Wspólne wyjazdy na maratony i związane z tym sytuacje prawie codzienne sprawiają, że te osoby stają się moimi znajomymi.

Czy obróciło się to kiedyś przeciwko tobie?
Na zajęciach jestem na linii instruktor – uczestnik. Jednak nawet poza salą widzę, że kursanci mają do mnie dużo szacunku i czują respekt. Gdy ktoś przekracza granice, to jest krótka piłka.

Czyli pokazujesz wtedy pazurki, które zresztą masz pomalowane w bardzo odważnych kolorach i przyciągają uwagę. Lubisz rzucać się w oczy?
Nie będę kłamać, że „nie”, ale nie wiem z czego to wynika. Nie lubię jednak gdy ludzie nazywają mnie „gwiazdeczką”, to nie chodzi o to. Lubię przyciągać wzrok innych swoim tańcem.

2

Z czego to wynikało? 
Myślę, że sięga to mojej przygody z tańcem towarzyskim. Na parkiecie turniejowym każda z par walczy o swoje i chce być zauważona. Myślę, że to mi trochę zostało i chcę wówczas wykorzystać chwilę. Nie lubię jednak, gdy mówią o mnie „gwiazda”, zwłaszcza teraz, po udziale w You Can Dance. Nie znają mnie, ale na to nie mam już wpływu. Tak samo jest na różnych forach poświęconych Zumbie, gdzie są różne opinie. Dobrze jednak, że jest wielu instruktorów. Każdy z nas jest inny i każdy może znaleźć coś dla siebie.

Już wkrótce druga część wywiadu i wszystko o udziale Dominiki w dziewiątej edycji programu You Can Dance.

A już teraz przypominamy jej występ castingowy i dogrywkę, która zapewniła jej bilet na warsztaty na Malcie.

Obejrzyj: Dominika Wójcikiewicz w You Can Dance. – minuta 31 oraz 41.

 

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Wywiad z Dominiką Wójcikiewicz – część I

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s