Casting na instruktora – strzał w 10 czy niewypał ?

Jednym ze sposobów na rekrutację instruktorów są castingi. Niegdyś słowo to było kojarzone tylko ze światem filmu i mody. Jak widać wszystko się zmienia, ale czy na lepsze?
Na takim castingu byłam raz, kilka lat temu. Casting wyglądał tak: kilkanaście osób na sali, każda prowadziła kilka minut zajęć, a dokładnie rozgrzewkę lub ćwiczenie wzmacniające daną partię ciała. Potem było spotkanie z właścicielem lub managerem, (dokładnie nie wiem, bo się nie przedstawił) i szybkie trzy pytania o rodzaj prowadzonych zajęć, dyspozycyjność i oczekiwania finansowe. Raz, dwa i po rekrutacji, jakże wnikliwej. Instruktorzy wychodzili z pokoju zwierzeń dość szybko. Nie kojarzę, by ktoś spędził tam więcej niż kilka minut. Moim zdaniem nie tak powinna wyglądać rekrutacja na stanowisko instruktora, który ma być wizytówką klubu i pod którego opiekę oddaje się klientów. Suche fakty z CV i poprowadzenie 5 minut zajęć to naprawdę nie wszystko.O castingach dla instruktorów słyszy się coraz częściej. W Internecie natknęłam się na ogłoszenie dotyczące castingu na instruktora w jednej ze szkół tańca. Była prośba o przygotowanie 2 minutowej choreografii – do zatańczenia, nie do nauczenia. Pamiętaj jednak- nie każdy świetny tancerz potrafi dobrze uczyć, a ten, który nie jest mistrzem świata, może okazać się wspaniałym nauczycielem. To, że zatrudnisz gwiazdę tańca może zapewnić tłumy na pierwszych zajęciach, ale jeśli za świetnym tańcem nie będzie szła metodyka i dobre umiejętności komunikacyjne, to sala zacznie szybko świecić pustkami.

Czy tak krótkie castingi mają być niezawodnym sposobem na znalezienie najlepszych, czy to tylko wstępna weryfikacja? Jeśli jest to sposób na wyłonienie kandydatów i wstęp do dalszych rozmów to jestem w stanie zrozumieć taką formę szukania najlepszych. Jest to dobry sposób na sprawdzenie umiejętności prowadzenia zajęć grupowych przy jednoczesnej oszczędności czasu. Wątpię, aby mając 30 kandydatów, którykolwiek klub poświęcał 30 godzin na próbne poprowadzenie zajęć przez każdą osobę.

Problem pojawia się, gdy klub szuka instruktorów specjalizujących się w różnych formach zajęć, a na castingu ogranicza się do jednego rodzaju treningu. Wówczas może przeoczyć prawdziwe perełki. Jeśli krótki casting i późniejsza, krótka rozmowa ma być jedynym etapem ku wyłonieniu najlepszych, to widocznie jestem staroświecka w tej kwestii. Uważam, że jeśli chcesz mieć wśród swojej załogi nie tylko dobrych trenerów, ale i ciekawe osobowości i ludzi, którzy będą dobrze współpracować z całym zespołem, to trzeba poświęcić takiej osobie więcej czasu. Podczas rozmowy interesuje mnie coś więcej, niż tylko kwestie formalne. Zależy mi na tym, by ze współpracy były zadowolone obie strony i aby relacje między instruktorami a resztą zespołu były pozytywne. Informacje zawarte w CV to tylko początek – wiele z podanych tam kwestii może okazać się z resztą niespodzianką lub rozczarowaniem, ale dopiero gdy o nie zapytasz. Poza tym uważam, że kandydatowi aplikującymi na dane stanowisko, niezależnie od branży, należy się więcej uwagi z szacunku do jego osoby. Oczywiście zdarzają się wyjątkowe egzemplarze, które nawet nie wiedzą na jakie stanowisko aplikują i nie mają pojęcia o informacjach zawartych w ich własnym CV. Wówczas mamy tu szacunek do potencjalnego pracodawcy na poziomie niemal zerowym i odwdzięczenie się tym samym nie zdziwiłoby mnie. Sama kiedyś miałam rozmowę z kandydatką na recepcjonistkę, która była przekonana, że przyszła na rekrutację do siłowni. No cóż…w mojej szkole tańca nie było ani wolnych ciężarów ani orbitreków. Potem okazało się, że owa pani chciałaby zostać zatrudniona, bo „Hmm…chyba fajna jest taka praca”. Chyba nie dziwi was, że nasza rozmowa nie trwała zbyt długo. Na szczęście tak „wyjątkowa” kandydatka zdarzyła się tylko raz.

Co do samego pomysłu castingów – boję się, by ten sposób rekrutacji nie przerodził się w kilkugodzinne oczekiwanie po to, by później odbyć zaledwie 3 minutowe spotkanie. Myślę, że taka forma szukania pracowników może spowodować, że casting będzie jak pole walki, a instruktorzy będą walczyć o posadę między sobą jak lwy. Czy potem będą tworzyć zgrany, wspierający się zespół? Nie sądzę. Taki casting musi być naprawdę dobrze zorganizowany i przemyślany. Dobrze by umożliwił nie tylko wyłonienie najlepszych kandydatów, ale i zadbał o pozytywne wrażenia aplikujących, a to można zdobyć okazując drugiej osobie szacunek do jego czasu, pracy i po prostu do człowieka.

A może wśród Was są królowie castingów i to nie tylko instruktorskich. Podziel się się swoimi doświadczeniami. Mogą być cenne zarówno dla uczestników, jak i organizatorów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s