Produkty ekologiczne i dieta bezglutenowa. Moda, głupota czy zdrowie?

Jeśli herbatę słodzisz cukrem, a produkty bezglutenowe są ci obce, to chyba nie jesteś na czasie. A może po prostu nie wiesz co dobre. Szał na produkty bio, eko oraz produkty bezglutenowe nie ominął także i nas. O co chodzi z dietą bezglutenową i tym całym szumem wokół ekologicznych produktów?

Niedawno usłyszałam w radiu reklamę majonezu. Najważniejsze hasło : „bezglutenowy”. Myślałam, że się przesłyszałam, ale nie. Reklama bezglutenowego majonezu chodzi za mną od kilku dni i obawiam się, że tak będzie aż do Wielkanocy. O bezglutenowych płatkach kukurydzianych też już słyszałam. Wprawdzie kukurydza nie zawiera glutenu, ale chodzi o to, że te poprzednie zawierały słód jęczmienny, co dla osób, które nie tolerują glutenu może być kłopotliwe. Niemniej dla mnie te hasła to po prostu chwyt marketingowy, bo wiadomo, że teraz dieta bezglutenowa jest na czasie.

Zanim zlinczują mnie ci, co nie jedzą glutenu, to od razu wyjaśnię jedno: Rozumiem tych, którzy są chorzy na celiakię lub mają alergię na gluten. Tu nie ma żadnego „ale” i te osoby na pewno dobrze wiedzą, jak i gdzie szukać produktów dla siebie odpowiednich. Nie neguję też tych, którzy zgłębili temat i uznali, że dieta bezglutenowa będzie dla nich korzystna. Jeśli faktycznie widzą pozytywne zmiany takiej decyzji – świetnie, czego chcieć więcej?  Nie mogę pojąć jednak tych, którzy przeczytali jeden artykuł, usłyszeli 2 słowa w telewizji i nagle stali się znawcami w tej kwestii. Nie potrafią uzasadnić swojego wyboru, nie mają żadnej wiedzy na ten temat, ale wiedzą jedno – gluten jest zły i już, a tych, co głoszą inne opinie nawet nie dopuszczają do głosu.

W ogóle nie rozumiem ludzi, którzy są wielbicielami eko i bio , ale tylko na pokaz. Jakby tak zgłębić temat to nieraz okazuje się, że:
– pieluchy tetrowe tak, ale segregacja śmieci już nie,
– jogurt bio tak, ale w lodówce królują jajka „trójki”.
– kawa z cukrem nie, ale frytki ociekające tłuszczem tak.

Żeby było jasne – sama wybieram wiele produktów ekologicznych, a produkty bezglutenowe też znajdziesz w mojej kuchni. Nie wpycham dziecku do ręki suchej bułki ani lizaka, a do garnka nie wsypuję kilograma różnych „E”. Jednak staram się działać w kilku sferach i nie tylko na chwilę. Nie popadam też w przesadę, bo wyznaję zasadę, że wszystko z umiarem, ale to oczywiście mój wybór.  Nie rozumiem jednak tych, którzy ślepo podążają za ekologicznymi nowościami, są eko przed znajomymi, a książki z bezglutenowymi daniami kurzą się na półkach. Czasem mam wrażenie, że dla niektórych najważniejsze jest, aby na danym produkcie był odpowiednio duży napis „bio” lub „gluten free”, by znajomi na pewno zauważyli.

Zaobserwowałam jeszcze jeden trend – uszczęśliwiania innych na siłę. Na Facebooku nie trudno znaleźć tych, co przekonują do swoich racji w sposób delikatnie mówiąc niemiły. Oczywiście trzeba ludzi uświadamiać i edukować, ale jeśli już musimy, to róbmy to w sposób bardziej przyjazny, bo myślę, że hasła w stylu: „Co za głupota” lub „Nie wiesz, co robisz” mogą przynieść odwrotny skutek od zamierzonego. Zaglądania ludziom do koszyka sklepowego i do lodówki, a potem wyzywania ich też można sobie nieraz oszczędzić.

To tyle w temacie mojego spojrzenia na sferę „eko”,  a tymczasem idę zjeść obiad: drobiowego kotleta mielonego, makaron kukurydziany i duszoną marchewkę w sosie miodowo – maślanym. Na deser będzie garść orzechów i ciastko owsiane.

A ty po której stronie barykady stoisz?

  •  „Gluten free”,
  •  „Eko rządzi”
  •  „Jem co dają”
    A może jeszcze inny nurt ? Podziel się.

 

Reklamy

11 uwag do wpisu “Produkty ekologiczne i dieta bezglutenowa. Moda, głupota czy zdrowie?

  1. Ja nie stoję po żadnej stronie – jem, to co lubię, to, na co mam ochotę. Mimo, że pewnie wielu mnie zaraz zlinczuje, ale i fast foody czasami lubię zjeść. Wychodzę z założenia, że życie jest stanowczo za krótkie, by ciągle sobie czegoś odmawiać, tym bardziej, że w danej chwili miałoby mnie to uszczęśliwić 😉

    Lubię to

    • Ja zawsze jestem za równowagą i na pewno nie będę cię linczować. Ogólnie staram się jeść zdrowo, ale też raz na jakiś czas zjem fast fooda czy najem się mnóstwo niezdrowych słodyczy:) Nie dajmy się zwariować…

      Lubię to

  2. Ja mysle ze najwazniejsza kwestie jaka poruszylas powyzej to to ze ‚wszystko z umiarem’…i chyba to jest najtrudniejsze 🙂 A chwalnie sie przed znajomymi – ahh az szkoda slow apropo takiej ‚polityki’ 😉

    Lubię to

  3. Najważniejszy jak zawsze i ze wszystkim jest zdrowy rozsądek. Ja osobiście nie zwracam uwagi czy ekonoma sreko (przepraszam za zwrot) ale najzwyczajniej w świecie czytam skład i naprawdę dużo produktów nie nadaje się do spożycia ale także cała masa jest spoko i te właśnie wybieram… przynajmniej staram się 😀

    Lubię to

  4. az mi sie cisnie na jezyk/pismo historyjka ze sluzbowych obiadow mojego meza z jego szefem…. Otoz on nie jada glutenu, rowniez pomidorow, ogorkow, salaty…… i zawsze zamawia salatke, a wiec zamawia salatke bez salaty i wlasciwie bez niczego hehehe. Bylam swiadkiem jak kelnerka zapytala sie ” to z czym ma byc ta salatka bez salaty i warzyw? A najciekawsze jest to, ze raptem przestal jadac gluten i wiele innych rzeczy. Uslyszal, ze jedna z kolezanek z pracy jest uczulona na gluten i tydzien pozniej on tez juz go nie jadl.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s